Dzikie Róże



O tym jak toczą się dalsze losy naszego marzenia możecie przeczytać tutaj:
https://dzikierozewjanicach.blogspot.com/

wtorek, 21 lutego 2017

Nie jest dobrze

My tu cieszymy się urządzaniem życia w piwnicy, a tymczasem coś, co wydawało się pewne i nieprzemijalne sypie się nam na głowę. Zaczęło się nagle i bez ostrzeżeń. Siedzimy sobie sobie wieczorem w pokoju, a tu słychać trzask - coś spadło i rozsypało się na podłodze. O! kawałeczek cegły. Za chwilę następny i następny. Przyglądamy się sufitowi a tam w kilku miejscach białe plamy wykwitów soli rozkruszają cegłę.  M zmiótł wysolenia, ale na następny dzień cegła nadal rozkruszała się spadając na kanapę i podłogę. Na szczęście problem dotyczył tylko dwóch pól nad pokojem, w kuchni nic do talerzy nie spadało. Obdzwoniliśmy fachowców od konserwacji starych cegieł uzyskując kilka porad typu "trudno, taka cegła, nic nie da się zrobić" lub "nie ma wyjścia, trzeba otynkować". Nadzieją natchnęła nas porada przedstawiciela Remmersa z Wrocławia, który zalecił bardzo logiczną terapię. Sól należy wypłukać spryskując wodą destylowana, odczekać parę dni i ponownie pokryć preparatem do wzmacniania struktury. Co było robić, pokój pokryła folia, a M cierpliwie przemywał miejsce za miejscem. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Do odgłosów kapania dołączyły odgłosy spadania coraz większych kawałków cegieł. He, he, naiwni zaufali "fachowcowi".  Co zostało wypłukane to odpadło i tempo rozkruszania wróciło do normy, o ile powolne spadanie sufitu na głowę można nazwać normą. Obdzwoniliśmy znajomych z podobnymi sufitami, napisaliśmy też do nieznajomych, nikt nie ma takich problemów. Pojawiła się następująca konkluzja: nasze cegły są wyjątkowo kiepskiej jakości i czas nasycania ich wyziewami z obory był bardzo długi i intensywny.
Nowe wysolenia nadal pojawiają się, dochodzą też nowe miejsca. M oczyszcza mechanicznie i gruntuje, co trochę hamuje ten proces, ale nadal cegła sypie się na klawiaturę i do filiżanek. Wczoraj utworzyło się nowe ognisko nad ekspresem. Czyżby jakaś zmowa przeciwko niepoprawnym wielbicielom kawy?



Jeżeli komuś byłoby mało problemów, to mogę dołączyć pojawianie się zawilgoceń na ścianach w zupełnie nielogicznych miejscach i rwący strumyk w piwnicy. Norma na przedwiośniu. Kochamy nasz stary dom i wiemy, że musi nas czymś zaskakiwać. Rozumiem strumyk, wilgoć w ścianach, spękania tu i tam, ale żeby ukochany ceglany sufit?! Może ktoś rzucił urok? Litości, czym zawiniliśmy?
Na szczęście remont na piętrze w pokojach dla gości przebiega bez większych zakłóceń. Trochę pomyliła się nam sensowna kolejność robót i tak na przykład podłogi gotowe, a tu jeszcze nie dokończone "brudne" roboty w łazienkach, poprawki przy sufitach itd... Ale nic to, idzie dobrze.
Spróbuję się ogarnąć (okrutne przeziębienie mnie męczy) i zdać relacje z postępów przy podłogach, bo cudne mi się wydają te stare dechy. Zapraszam do Dzikich Róż.

38 komentarzy:

  1. O matko... spokoju przy takiej kawie bym nie zaznała.. Może skontaktować się z jakąś specjalistyczną firmą od konserwacji zabytków? Na pewno nie takie sypiące się cegły ratowali.
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie specjaliścy radzili :)

      Usuń
  2. Na podobną "bolączkę" sufitową w oborze, która stała się pracownią pewnego znajomego uczonego austriackiego pomogło w końcu tylko tynkowanie. Dwa lata zajęła mu walka o gołe cegły w stropie i poległ, gdyż hektolitry kawy wypijane z dodatkami dały mu w kość. Zapytać już o nic nie mogę, bo przeniósł sie był na łono Abrahama, nie z powodu przegranej walki z solą.
    Trzymam kciuki za powodzenie, cokolwiek przedsięweźmiecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi ulżyło, kiedy napisałaś, że jego przenosiny nie były spowodowane ceglanymi dodatkami do kawy.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, żeby to były skutki piaskowanie. To była obora. Przez lata podciągało mocz aż na sufit. Teraz była ostra zima, grzane na ostro i wszystko na wiór wyschło i się sypie, rozsych itp. Ja to bym po prostu gruntem albo wapnem rozcieńczonym przeleciał. Zwiąże i już. Tak mam i się nie sypie. Pozdro.

      Usuń
    2. Wszyscy tak mają: piaskowanie, gruntowanie, albo i nie i super jest.

      Usuń
    3. To jest taki rok, że wszystko jest bardziej, wyschło też bardziej. U mnie też 2 deski "wstały", mimo, że to ich 3-cia zima. Ja bym tego nie moczył, jak Pan z drogiej firmy polecił, tylko zeskrobywał delikatnie i gruntował. Wapno też nieźle ściąga, ale się sufit rozbieli. Przestaniecie zaraz grzać i się uspokoi. Pewnie też od góry było odkryte, więc woda łatwiej wyparowała. Z wiosną przejdzie. Pozdro.

      Usuń
  4. Na pocieszenie, u nas roztopy wypełniły zbiornik oczyszczalni skutkiem czego wywaliło wodę na trzy pokoje przez muszlę klozetową...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedobre cegły. Przecież ten sufit taki piękny. O tynkowany to już nie będzie to :( Mam nadzieję, że sposób się znajdzie, albo tak jak pisze Sąsiad - w końcu przejdzie dziadostwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale za to przedwiosnie juz jest i ptaszki spiewaja :). Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwierkają ze wszystkich sił i próbują nas pocieszać, ale słabo im to idzie :(

      Usuń
  7. W tym co pisze szanowny Sąsiad jest dużo logiki. Zastanawiam się tylko czy aby na pewno od przeschnięcia... czy raczej odwrotnie od zawilgocenia... pojawiają się problemy?
    ...tam gdzie wysolenia, tam i woda. Sól sama z siebie nie migruje, potrzebuje wody żeby ją poniosła. Zastanówcie się skąd się tam wzięła, albo raczej skąd tam się bierze? Jeżeli są nowe wysolenia to i nowa woda jest. Może faktycznie podciąga z gruntu??? Nisko palona cegła niestety jest bardzo porowata i nasiąkliwa :( i ma tym bardziej tendencje do kruszenia... Ostatnie dni przyniosły nam niezłe roztopy i dużo wody w gruncie... do tego jeszcze popaduje z nieba. Może stad te problemy??? Może to co spada da Wam odpowiedź czy to suche czy mokre?
    A jak się zachowuje zaprawa w spoinach, bo pewnie macie tam wapienną? Ona też jest wrażliwa na wilgoć.

    Życzymy mniej trosk, stabilizacji w gruncie, w głowach i ponad nimi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowni Właściciele Dzikiej Róży podcięli wszystkie ściany, wydrenowali podłogi, i - jak mi się zdaje - otworzyli też sklepienie od góry, zagrzali górę, żeby P. Marek nie zmarzł przy robocie ;). Dogrzali to sklepienie od dołu, bo zima była sroga. Właśnie bardzo dobrze wyschło, wykrystalizowuje i kruszy się.

      Usuń
    2. A w ogóle to - będzie dobrze. Napiszcie, czy zastosowane zabiegi przyniosły skutek. Pozdrawiamy!

      Usuń
    3. Faktycznie sól będzie krystalizowała przy odparowywaniu i wtedy pojawiają się wysolenia na powierzchni... Nie jestem ekspertem w te klocki :)
      Stare budynki często zaskakują pokazując nam że cały czas tętni w nich życie :) Tu podeschnie i się skurczy, tam namoknie i spuchnie a jeszcze gdzie indziej się pokruszy lub zmarszczy czy pięknie pęknie :))) Taki lajf :)

      Usuń
    4. A jak teraz trzeszczy pod naporem fenu :) chyba się jakiś zamek poluzował... i co teraz? ... zbić na sztywno jak to dzisiejsi dekarze robią, czy niech sobie chodzi? ;)

      Usuń
    5. Fen jest niesamowity, aż ciarki przechodzą, gdy się słyszy te trzeszczenia!
      Co do sufitu: następuje dalsza krystalizacja i problemem jest raczej stara wilgoć, która do tej pory nie odparowała. Na nowe podsiąkania nie ma szans, natomiast rzeczywiście zwiększyło się tempo wysychania pod wpływem palenia w kozie i to właśnie od tego miejsca zaczęły się krystalizacje. Na szczęście problem dotyczy głównie tej okolicy, a reszta się trzyma. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, wychodzi minimum sto lat parowania zwierzęcych odchodów. Gospodarz był bogaty, krów miał mnóstwo!
      Pozdrawiamy wszystkich wspierających nas!

      Usuń
    6. Wczoraj wychodząc ze staruszka... około 22.30, zderzyłem się ze ścianą deszczu i ścianą wiatru. Po raz pierwszy w życiu wiatr wyrwał mi klamkę z ręki... mało nie odfrunąłem razem z drzwiami :) Nawet nie przypuszczałem że taki armagedon się rozpętał... Jadąc do domu widziałem błyskawice – rzadko spotykane zjawisko w lutym.

      Usuń
  8. o żesz....mam nadzieję, że sobie z tym poradzicie
    trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Może najlepiej w takim wypadku pooglądać urocze aranżacje cudzych, otynkowanych stropów? (Niekoniecznie ustając w boju, a jedynie na wszelki wypadek.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, czarny humor. Kiedy tydzień temu nie przestawało się pogarszać, M już chwytał za telefon do ekipy tynkującej. Na szczęście zatrzymało się.

      Usuń
  10. Spróbujcie zabezpieczyć strop woskiem mikrokrystalicznym używanym w farmaceutyce. Konserwatorzy używają go do zabezpieczania powierzchni starych ścian. Dodatkowo wyciąga on kolor. Jest kilka rodzai wosku i trzeba dopytać o numer techniczny. Sklep jest prawdopodobnie w Złotoryi. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku wysoleń to raczej nie zda egzaminu. Trzeba pamiętać, że one przez sto lat nasiąkały parującym mocznikiem.
      Na szczęście jest jakaś nadzieja. W ostatnim tygodniu zauważyliśmy ciekawe zjawisko: na tych "wysalających się" cegłach, które po usunięciu kryształów i murszu zabezpieczyliśmy preparatem ochronnym najpierw utworzyła się piękna powierzchnia, za kilka dni nowe wysolenia z wyłaniające się głębi cegły wypchały ową warstwę. Zniszczenia były większe niż na niezabezpieczonych. Wygląda na to, że siła krystalizacji jest tak duża, że zewnętrze zabezpieczenia nie skutkują, sól i tak się wydostanie. Tymczasem sprawdza się metoda "na akceptację". Cierpliwie usuwamy kryształki wraz z rozkruszoną warstwą cegły i na niektórych cegłach krystalizacja już się nie pojawia. Uff. Chyba trzeba najpierw pozwolić całej soli wydostać się na powierzchnię, a dopiero potem ewentualnie zabezpieczyć.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej nastąpiła już erozja cegieł.Najpierw wypróbować na takiej samej cegle lub jej kawałku. Można też lakierem matowym do drewna( podłogi) najmocniejszym. Oczywiście najpierw podkład.
    Janusz zrobił to na ścianie z kamienia na zaprawie piaskowo-wapiennej. Dobry efekt. Można też w ostateczności zatynkować i dobrze się sprawdza do tego zaprawa do klejenia płytek. Tak czy inaczej powodzenia, bo bardzo się napracowaliście i ładnie strop wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękujemy za wszystkie podpowiedzi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. krowy we mgle1 marca 2017 21:57

    To tylko sufit, mi osobiście cały domek się sypie i metoda "na akceptację" stosowana przymusowo;p pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nie fajnie :( A czemu nic nie opisujesz na swoim blogu?

      Usuń
  15. krowy we mgle2 marca 2017 19:29

    Ponieważ kompletnie nic się nie dzieje. W życiu pojawiło się małe bobo, które wymaga całodobowej, kompleksowej troski:) Mama średnio chce odwiedzać chałupe, gdzie dym wraca do kuchni:P Czekamy na wiosnę i pierwsze małe wielkie kroki:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Współczuję z powodu tych przykrych niespodzianek. Nie potrafię nic doradzić, ale trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda takiego sufitu wygląda wspaniale, na konserwacji cegieł się nie znam, ale pozwolę sobie zostawić kontakt do mojej firmy, w razie potrzeby tynkowania (nie daj boże). Głowa do góry będzie dobrze,
    remonty Warszawa

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba ciągle bym myślała tylko, czy nic nie spadnie mi na głowę. Mam nadzieję, że szybko sobie poradzicie z tym problemem. Powodzenia w dalszej pracy!

    OdpowiedzUsuń