Dzikie Róże



O tym jak toczą się dalsze losy naszego marzenia możecie przeczytać tutaj:
https://dzikierozewjanicach.blogspot.com/

niedziela, 26 lutego 2017

Nasz zwierzyniec


Do tej pory nie przedstawiałam większości naszych zwierzaków.Trochę ich się nazbierało, a wiosną może przybędą jeszcze jakieś kozy albo owce, kto wie?
Ze łzą w oku oglądam zdjęcia przed i po. Szkoda, że nie wszystkie zwierzaki od razu fotografowałam, reszta nie będzie miała zdjęć porównawczych.
Adolfina została znaleziona półtora roku temu w stanie skrajnego wyczerpania. Długa była walka o jej życie. Udało się.




Adolfina






Piko


Beza, która hasa już po innych łąkach

Więcej o naszych zwierzakach napisałam na blogu Dzikich Róż, gdyby ktoś chciał poczytać to tutaj.

P.s. Kryzys sufitowy wyhamowuje. Ekipa tynkująca na razie czeka...

7 komentarzy:

  1. Fajna ekipa. Niech żyje jak najdłużej w zdrowiu i radości!
    Poczytałam jeszcze komentarze do kryzysu sufitowego. To niestety problem wielu właścicieli wyremontowanych domów, którzy zaadaptowali chlewy, obory i stajnie na cele mieszkalne jak siat długi i szeroki. Deterioracja biologiczna tych pomieszczeń, za które odpowiadaja głównie bakterie nitryfikacyjne jest niestety nieodwracalna, potrafią zniszczyć nawet klinkier, a co dopiero zwyczaja cegłę. Jedni tynkują, inni wapnem malują, jeszcze inni parafiną traktują. Wśród zwolenników tych metod zdania na temat ich skuteczności są oczywiście podzielone. Sanacja jednak jest niemożliwa, wszystko to tylko makijaż. Może jakoś się ustabilizuje. Umiarkowane grzanie z pewnością pomoże. Kciuki trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owco zaskakujesz mnie... Niby Cię nie ma bo nie piszesz, a wszędzie jesteś :)

      Ekipa faktycznie fajna. Widzę że wszystko stworzenie znajduje u Was ratunek i dom. Dobrzy z Was ludzie, a gadzina potrafi się odwdzięczyć... Zresztą przecież sami o tym dobrze wiecie :)

      Usuń
    2. Deterioracja biologiczna brzmi pięknie! Od razu spoglądam na sufit przychylniejszym okiem :)

      Usuń
    3. Też uwielbiam taką naukową terminologię. A że teraz pracuję z baaardzo naukowym tekstem z zupełnie innej dziedziny, to robiąc sobie przerwy poczytuję i oglądam. Sorry za literówki, ale przeskakiwanie na różne języki na klawiaturze i zmęczenie oczu takimi lapsusami właśnie skutkuje. Powinnam pójść na spacer, ale szaro i buro za oknem. Pozdrowienia z Doliny!

      Usuń
  2. Masz rację, za mało i za rzadko pstryka się fotki zwierzakom... na wsi szczególnie szybko i często nagle ,,odchodzą". Piękne macie serce :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Stwory już najpierw na Dzikich Różach zobaczyłam, więc powtarzać się nie będę.
    A sufit niech się trzyma. Może taka demonstracja wystarczy mu na dłuższy czas? :)

    OdpowiedzUsuń